Siedem dni, około 1100 kilometrów i mała grupa kobiet na najpiękniejszych motocyklowych drogach Północnej Tajlandii.
Ta motocyklowa wycieczka dla kobiet z przewodniczkami zaczyna się i kończy w Chiang Mai. Po drodze czeka pętla Mae Hong Son z 1800 zakrętami, wapienne olbrzymy Chiang Dao, ukryty w dżungli gejzer, wioski herbaciane pod samą granicą z Mjanmą i Mae Kampong – górska wioska, do której las podchodzi pod same domy.
Maksymalnie sześć uczestniczek. Prowadzimy Was we dwie – ja i moja tajska przyjaciółka z licencją lokalnej przewodniczki. Za organizacją stoi licencjonowana tajska agencja, więc motocykle, ubezpieczenie i wszystkie formalności są dopięte. Same kobiety, od pierwszego poranka do ostatniego wieczoru.
Wszystkie szczegóły wyprawy znajdziesz na oryginalnej, angielskiej stronie →
Maksymalnie 6 uczestniczek na każdy termin.
W tym tygodniu nie chodzi o gonienie za kilometrami. Tempo jest dobrane tak, żebyś naprawdę zobaczyła kraj, przez który jedziesz, zatrzymywała się tam, gdzie warto, i wieczorem docierała na miejsce bez poczucia wykończenia.
Po powrocie kobiety najczęściej wspominają nie najszybszy odcinek trasy. Wspominają herbatę w dwustuosobowej wiosce, gorące źródło, w którym kąpiesz się zupełnie sama, wejście na wapienny wodospad na bosaka, przystanek na kawę z takim widokiem, że rozmowa na chwilę cichnie.
Jedziemy w małej, międzynarodowej grupie kobiet. Nikt się z nikim nie ściga i nikt nie musi niczego udowadniać – a jeśli któryś odcinek chcesz przejechać wolniej, wystarczy powiedzieć. Zwolnimy.
Zaliczka 50% rezerwuje Twoje miejsce, resztę dopłacasz 6 miesięcy przed wyjazdem.
W cenie: Twój motocykl, paliwo, własny pokój na każdą noc, śniadania, ubezpieczenie, wszystkie opłaty wstępu, dzień raftingu i dwie przewodniczki na maksymalnie sześć uczestniczek. Pełną listę znajdziesz niżej, w sekcji „Zakres usług”.
Jeszcze się nie decydujesz, albo żaden z terminów Ci nie pasuje?
Listopad – styczeń 2027 — zapisy i ceny first minute ogłoszę w grudniu 2026! Zapisz się na listę oczekujących, a o nowych terminach dowiesz się jako pierwsza.
„Pojechałam, bo szukałam czegoś dzikiego i nowego – i dokładnie to dostałam. Górskie zakręty na początku mnie przerażały, a wróciłam jako lepsza, pewniejsza siebie motocyklistka, jeszcze bardziej zakochana w jeżdżeniu. Najmocniej zapamiętałam spokojny rytm lokalnego życia i atmosferę w naszej grupie, w której nikt nikogo nie oceniał. Baška sprawiła, że wszystko było możliwe – pojechałabym za nią wszędzie.”— Lucia
„2000 € to dużo pieniędzy za tydzień.”
To prawda. Dlatego mówię wprost, za co dokładnie płacisz: motocykl, paliwo, własny pokój na każdą noc, śniadania, ubezpieczenie, wszystkie opłaty wstępu, dzień raftingu i dwie przewodniczki na maksymalnie sześć uczestniczek.
Ale najbardziej dumna jestem z samej trasy. Część miejsc na niej znasz, bo uczciwie zapracowały na swoją sławę. Do innych nie dotarłabyś na zwykłym wyjeździe motocyklowym: dwustuosobowa wioska w środku dżungli, gorące źródła daleko od utartych szlaków, przystanek na kawę w połowie góry, gdzie poza nami nie ma nikogo. Trasa jest ułożona tak, jak kobiety naprawdę chcą podróżować. Śpimy w małych, przytulnych kwaterach blisko lasu, a nie w betonowych hotelach przy głównej drodze. Zatrzymujemy się tam, gdzie warto. Nie pędzimy – smakujemy.
„Nie jestem wystarczająco doświadczona.”
Jeden pełny sezon w siodle i dobre wyczucie własnych granic – to jedyna poprzeczka, jaką tu stawiamy. Przez większość dni jedziesz około 3 godzin, z przyjemnymi przerwami, po krętych drogach z dobrym asfaltem. Napisz mi, na czym jeździsz, a ja szczerze powiem, czy to Twój rok. Żadnego terenu, żadnego żwiru – sam asfalt. A jeśli w ogóle zastanawiasz się, czy dałabyś radę pojeździć motocyklem po drugiej stronie świata, to już znasz odpowiedź 🙂
„A co, jeśli nie odnajdę się w grupie?”
Cztery do sześciu kobiet, które wybrały te same, nieco nieoczywiste wakacje, zwykle mają ze sobą więcej wspólnego, niż myślisz. A poza tym każdą noc spędzasz we własnym pokoju – więc jeśli danego wieczoru wolisz poczytać w łóżku, niż siedzieć przy kolacji, to jest całkowicie w porządku.
Jeśli czujesz ten dreszcz, ale nie masz pewności, czy to wyprawa dla Ciebie, po prostu do mnie napisz. Mail, WhatsApp, rozmowa wideo – jak Ci wygodniej. Wolę spędzić dwadzieścia minut na odpowiadaniu na Twoje pytania, niż zostawić Cię z domysłami. Możesz też poznać mnie na spotkaniu informacyjnym 12 grudnia!
Północna Tajlandia to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie zakręty naprawdę się nie kończą. Możesz jechać cały poranek i nie trafić na prostą dłuższą niż kilka sekund – po asfalcie, który bywa w lepszym stanie niż drogi u nas.
Każdy przystanek na tej trasie to efekt lat, które sama przejeździłam po Północnej Tajlandii. To nie jest standardowa trasa, którą sprzedaje każdy organizator. Część miejsc jest znana i zasłużenie cieszy się sławą. Innych nie znalazłabyś sama: ukryta z dala od głównej drogi kawiarnia, w której właściciel parzy tajską herbatę z mlekiem kokosowym, chińska wioska wysoko nad doliną, punkt widokowy, przy którym nie zatrzymuje się żaden autokar.
W efekcie powstała wyprawa, jakiej nie znajdziesz w żadnym katalogu – kobieca podróż motocyklowa w małej grupie, która Cię rozumie.
Ponad 1800 zakrętów przez zielone góry i senne wioski.
Stań na najwyższym szczycie Tajlandii i przejdź się do punktów widokowych z panoramą na całe pasmo.
Spróbuj najlepszych tajskich herbat i kaw prosto u źródła.
Zwiedź jaskinię z podziemną rzeką przy świetle latarni i spłyń najlepszymi bystrzami Północnej Tajlandii.
Od hipisowskich kawiarni i zachodów słońca w kanionie po wschody słońca nad postrzępionymi wapiennymi szczytami.
Ukryty w dżungli gejzer – kąpiel w mineralnych basenach i jajko ugotowane w niemal wrzącej wodzie.
Wejdź na wodospad na bosaka – szorstki wapień trzyma stopy lepiej, niż myślisz.
Zwolnij tempo – zalesione górskie wioski, kawa, spacery, wiszące mosty i miejsca, do których większość podróżnych nigdy nie dotrze.
Odbieramy motocykle w Chiang Mai i od razu wjeżdżamy na pętlę Mae Hong Son. Pierwszy cel to Park Narodowy Doi Inthanon – tempo trzymamy tu celowo spokojne, żebyś zdążyła oswoić się z motocyklem i z jazdą lewą stroną.
Cały dzień upływa pod znakiem wodospadów i punktów widokowych, z krótkim spacerem do panoramy na pasma gór, które zdają się nie mieć końca. Zatrzymujemy się też przy ogromnym białym Buddzie – w spokojnym miejscu, które najprawdopodobniej będziemy miały tylko dla siebie. Na szczyt docieramy przed zachodem słońca i nocujemy wysoko w górach, w chłodnym powietrzu i kompletnej leśnej ciszy.
🌍✨ Warto wiedzieć: Doi Inthanon to najwyższy szczyt Tajlandii – 2565 m n.p.m. Na górze robi się na tyle zimno, że miejscowi wyciągają zimowe kurtki. W całym regionie jest ponad pięćdziesiąt wodospadów, m.in. Wachirathan, Siriphum i Mae Klang.
Budzimy się w górach i jedziemy dalej, leśnymi drogami i przez odległe wioski w wyżynach. To jeden z dłuższych dni na trasie – a zarazem jeden z najpiękniejszych, dlatego tempo jest dobrane tak, żeby się nim nacieszyć, a nie go przetrwać.
W połowie drogi zatrzymujemy się w ukrytej kawiarni, gdzie właściciel parzy tajską herbatę z mlekiem kokosowym. Myślę o niej nawet wtedy, gdy nie jestem w Tajlandii.
Dalej droga prowadzi przez tajsko-chiński region do Ban Rak Thai – wioski herbacianej pod samą granicą z Mjanmą. Próbujemy najlepszych herbat w kraju, spacerujemy po wiosce i spędzamy spokojny wieczór nad jeziorem. Nocujemy w samym jej centrum.
🌍✨ Warto wiedzieć: Droga do Mae Hong Son ma 1864 zakręty i motocykliści przyjeżdżają tu z całego świata właśnie po nie. Junnańskie wpływy w tym regionie sięgają chińskich żołnierzy, którzy osiedlili się w tych górach w latach 40. XX wieku.
Rano wyjeżdżamy z Ban Rak Thai i ruszamy krętymi górskimi drogami na zachód.
Pierwszy większy przystanek to jaskinia Nam Lod, jeden z najbardziej imponujących systemów jaskiniowych w Tajlandii – przez jej komory płynie podziemna rzeka, a miejscowi przewodnicy oprowadzają nas przy świetle latarni. Potem Ban Jabo, mała wioska ludu Lahu wysoko nad doliną, gdzie pijemy kawę i przede wszystkim po prostu chłoniemy widok.
Po południu wjeżdżamy do Pai – wyluzowanego górskiego miasteczka znanego z kawiarni. Zostaje czas na spacer, basen albo kompletne nicnierobienie, zanim ruszymy na zachód słońca do Pai Canyon. Dzień kończymy przy ogromnej figurze Buddy i na nocnym targu.
🌍✨ Warto wiedzieć: Rzeką w jaskini Nam Lod można spłynąć bambusową tratwą, którą miejscowi popychają tyczką w świetle latarni. Pai było kiedyś spokojnym rolniczym miasteczkiem, aż odkryli je backpackerzy – i do dziś zachowało swój powolny, kreatywny rytm.
To dzień płynnych dróg, ukrytych przystanków i miejsc, do których większość podróżnych nigdy nie dotrze.
Gorące źródło Pong Dueat to naturalny gejzer głęboko w lesie: kąpiesz się w gorących mineralnych basenach i możesz ugotować jajko w wodzie o temperaturze 90 °C. Stamtąd jedziemy drogami przez dżunglę, prawie bez ruchu, z gęstą zielenią po obu stronach.
Po południu docieramy w okolice Kuet Chang – spokojnego regionu nad rzeką, do którego większość ludzi trafia tylko na rafting. Z dala od miast noce są tu naprawdę ciemne i ciche.
🌍✨ Warto wiedzieć: Pong Dueat to jeden z niewielu gejzerów w Tajlandii, a mineralną wodę tradycyjnie wykorzystuje się tu do gotowania. Mae Taeng to najlepsza dzika woda na północy, z bystrzami, które udźwigną także początkujące.
Większość dnia spędzamy na rzece – rafting kończymy wczesnym popołudniem. Potem wracamy na motocykle i jedziemy w stronę Chiang Dao malowniczymi górskimi drogami z widokami na kilkadziesiąt kilometrów.
Późnym popołudniem docieramy do spokojnego miasteczka u podnóża Doi Luang – wapiennego masywu, który widać na horyzoncie na długo przed tym, jak do niego dojedziesz.
🌍✨ Warto wiedzieć: Doi Luang to trzeci najwyższy szczyt Tajlandii.
Wstajemy wcześnie i jedziemy na wschód słońca do punktu widokowego Doi Luang Chiang Dao, gdzie szczyt powoli wyłania się z ciemności, a światło zmienia się na naszych oczach. Spokojny, mocny początek dnia – jeden z moich ulubionych poranków całej wyprawy.
Z Chiang Dao jedziemy przepięknymi górskimi drogami na południe, do wodospadu Buatong Sticky Waterfall – i wchodzimy na niego na bosaka. Brzmi jak koszmarny pomysł, dopóki nie poczujesz, ile przyczepności daje wapień. Potem przechodzimy wiszący most i pniemy się wyżej, do Mae Kampong, wioski wtulonej w las.
🌍✨ Warto wiedzieć: Wodospad pokrywają osady mineralne, które działają jak naturalna warstwa antypoślizgowa – dzięki temu wchodzisz pod górę wprost w płynącej wodzie. Mae Kampong słynie z drewnianych domów, kultury kawy i chłodnego powietrza – dlatego tak chętnie uciekają tu mieszkańcy Chiang Mai.
Ostatni dzień zaczyna się spokojnie: spacer po Mae Kampong i kawa, podczas gdy wioska wokół nas budzi się do życia.
Stamtąd ruszamy do jaskini Muang On i wspinamy się do punktu widokowego z szeroką panoramą okolicy. Potem jedziemy do Skugga Estate, gdzie zanurzamy się w świat tajskiego kakao: jak się je uprawia, jak przetwarza i jak smakuje zupełnie świeże.
Przed Chiang Mai zatrzymujemy się przy Wat Sri Don Moon. Kupujesz tu tradycyjną flagę dobraną do Twojej daty urodzenia i zawieszasz ją w świątyni – dla błogosławieństwa i odrobiny szczęścia na dalszą drogę. Piękne domknięcie tygodnia.
Potem wracamy do Chiang Mai i oddajemy motocykle. Koło się zamyka – bez pośpiechu, spokojnie, z poczuciem, że ten tydzień był naprawdę pełny.
🌍✨ Warto wiedzieć: Klimat Północnej Tajlandii zaskakująco dobrze sprzyja uprawie wysokiej jakości kakao, a małe farmy takie jak Skugga wprowadzają tajską czekoladę na światową mapę. Zawieszanie flag z datą urodzenia to lokalny buddyjski rytuał, który ma przynosić ochronę, równowagę i szczęście – my też zawiesimy swoje!
Nie płacisz tylko za trasę. Płacisz za tydzień, w którym planowanie, lokalna wiedza i wszystkie drobne decyzje, które mogłyby się nie udać, są już załatwione za Ciebie – żebyś Ty mogła po prostu tam być.
Od czterech do sześciu. Żadnych tłumów, żadnego czekania na każdym przystanku i realna szansa, żeby przez ten tydzień naprawdę się poznać. Kilka miesięcy przed wyjazdem spotykamy się na rozmowie wideo i piszemy do siebie online – dzięki temu zaprzyjaźniamy się, jeszcze zanim się zobaczymy.
Zalecam przynajmniej jeden pełny sezon za sobą. Powinnaś znać swoje granice, wygodnie wytrzymywać do pięciu godzin jazdy dziennie i lubić kręte drogi, bo w Północnej Tajlandii niewiele więcej znajdziesz. Niektóre dni to jeden nieskończony ciąg zakrętów – ogromna frajda, ale wymaga skupienia.
Domyślnie stawiam na Hondę CB500X – wygodna, niezawodna i świetnie znosi długie, kręte dni. Jeśli jesteś niższa i wysoki motocykl Ci nie leży, mamy też niższe modele: Yamahę MT-03, MT-07 albo Hondę CB300R. Napisz mi o tym wcześniej, a zorganizuję odpowiedni.
Część nocy w komfortowych hotelach, część w bungalowach na zboczu góry, z widokiem, przy którym po prostu przystaniesz na chwilę przed drzwiami. Gdziekolwiek jesteśmy, masz wygodne łóżko, ciepły prysznic i świeżą pościel.
Tak, każda uczestniczka ma własny pokój. Bez dzielenia go z nikim i z czasem tylko dla siebie, żeby naładować się przed kolejnym dniem. Jeśli masz jakieś szczególne potrzeby, powiedz nam o nich wcześniej – zrobimy, co w naszej mocy.
Nie, lot organizujesz sama. Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu dobrego połączenia albo uczciwej ceny, śmiało pytaj – chętnie podpowiem.
Napisz do mnie przez formularz kontaktowy albo mailem, a odezwę się ze wszystkimi szczegółami.
Zaliczka 50% rezerwuje Twoje miejsce, resztę dopłacasz 6 miesięcy przed wyjazdem. Brzmi surowo, ale dzięki temu mogę wcześnie i pewnie zabukować noclegi oraz motocykle i zadbać o to, żeby grupa miała odpowiednią wielkość. Wczesna rezerwacja zwykle pozwala Ci też sporo zaoszczędzić na lotach.
❓ Masz jeszcze pytania? Na pełnej stronie FAQ znajdziesz więcej przydatnych informacji i szczegółów o wyprawie: 👉 borderlessfemalebikers.com/faq
Niech Twoja Tajlandia będzie jedną z tych podróży, z których jesteś naprawdę dumna.
Przygotowana, uważna i w pełni obecna – bez pośpiechu i bez przytłoczenia.
2000 €
Tylko 6 miejsc na każdy termin.
Jestem Baška – motocyklistka i przewodniczka, na stałe w Północnej Tajlandii. Przez ostatnie lata przejechałam te drogi wielokrotnie, w różnych porach roku i w różnych warunkach, sprawdzając, co naprawdę warto zobaczyć – i co nie.
Borderless Female Bikers to kobiece podróże motocyklowe, w których bezpieczeństwo, wspólnota i prawdziwa przygoda idą w parze – z jasnymi zasadami i lokalną wiedzą z pierwszej ręki.